Na Torfach; fot. Rafał Kraska

Powrót do wycieczek


Szlakiem sadów i sanktuariów: rowerowa pętla z Kabat


Jak połączyć nadrzeczne krajobrazy, bezkresne mazowieckie sady i fascynujące zabytki w jedną trasę? Ta wymagająca pętla to podróż pełna kontrastów. Wyruszymy z Kabat malowniczym szlakiem do Góry Kalwarii. Następnie przejedziemy przez samo serce największego kompleksu sadowniczego w Polsce, zobaczymy unikalny zabytek techniki w miejscowości Linin oraz poczujemy mistyczny klimat Sanktuarium w Pieczyskach. W drodze powrotnej zachwyci nas leśna cisza Chojnowskiego Parku Krajobrazowego oraz zaskakująca, orientalna ciekawostka architektoniczna na rynku w Piasecznie.

Po starcie znaną już trasą z Kabat kierujemy się w stronę Konstancina, a stamtąd ruszamy na południe, jadąc przyjemnym szlakiem wzdłuż Wisły. Poranek jest rześki, a droga wzdłuż rzeki pozwala cieszyć się bliskością natury przed czekającym nas wyzwaniem. Dojeżdżając do Góry Kalwarii, musimy pokonać całkiem stromy podjazd, który jest małym testem dla nóg. W nagrodę meldujemy się w centrum miasta, gdzie robimy chwilę odpoczynku, by złapać oddech na rynku.

Góra Kalwaria to bardzo ciekawe miasto. Przyjeżdżam tutaj rowerem dość często. Krótka charakterystyka tej miejscowości wraz z opisem słynnego Sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego znajduje się na podstronie dokumentującej wycieczkę do Czerska. Tym razem nie zatrzymując się zbyt długo w Górze Kalwarii zjeżdżamy stromą uliczką i po chwili wjeżdżamy w rozległe, ciągnące się po horyzont sady. Mijamy dawny zamek obronny w Czersku i lokalnymi, spokojnymi drogami pośród jabłoni obfitujących w owoce zmierzamy do miejscowości Linin.

Znajduje się tutaj wyjątkowa perełka architektury drewnianej - potężny wiatrak koźlak, uważany za jeden z największych w Polsce. Jego historia jest fascynująca. Został wzniesiony około 1854 roku na warszawskiej Woli (w sąsiedztwie słynnych zakładów Lilpopa), a do Linina sprowadził go w czasie I wojny światowej lokalny młynarz, transportując wielką konstrukcję kolejką wąskotorową. Widok tego wiekowego olbrzyma stojącego samotnie na tle mazowieckich sadów robi ogromne wrażenie i skłania do dłuższego postoju fotograficznego.

Kolejnym etapem naszej wycieczki jest Chynów, gdzie znajduje się kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy, uznawany za najstarszy, drewniany kościół modrzewiowy na Mazowszu. Jego historia sięga pierwszej połowy XV wieku. Ta niezwykła świątynia przetrwała stulecia, zachowując swój unikalny klimatyczny, charakter.

Z Chynowa Szlakiem Kraski kierujemy sie do głównego celu wycieczki, a mianowicie miejscowości o nazwie Pieczyska. Warto tutaj zauważyć, że szlak nie ma nic wspólnego z moim nazwiskiem poza tym, że nawiązuje do bardzo pięknego, ale obecnie rzadkiego i znajdującego się pod ścisłą ochroną ptaka:). W Pieczyskach znajduje się Sanktuarium Maryjne, z którym wiąże się poruszająca, lokalna tradycja. Około pół kilometra od kościoła, w leśnej gęstwinie, ukryty jest polny głaz zwany "Stopką Matki Bożej". Według legendy Maryja, idąc do Pieczysk, pozostawiła na nim odcisk swojej stopy. Inne podanie głosi, że postać Matki Bożej ukazała się na kamieniu podczas potopu szwedzkiego, co śmiertelnie przeraziło idących na wieś żołnierzy i uratowało ukrywających się w lesie mieszkańców. Po wyjściu z kryjówki ludzie znaleźli na skale jedynie trwały ślad stóp. Mistyczna atmosfera tego ukrytego w lesie miejsca pozwala na moment wyciszenia.

Droga powrotna prowadzi nas na północ przez miejscowości Krępa oraz Zalesie. Po przejechaniu kolejnych kilometrów wjeżdżamy do Piaseczna na zasłużony, krótki odpoczynek. Na tutejszym rynku naszą uwagę zwraca zabytkowy, późnobarokowy kościół św. Anny oraz przepiękny, klasycystyczny ratusz z pierwszej połowy XIX wieku, zaprojektowany przez wybitnego architekta Hilarego Szpilowskiego i wybudowany w miejsce spalonego, starego ratusza. Gdy spojrzymy na szczyt jego smukłej wieży, dostrzeżemy element niezwykły dla polskiego krajobrazu - lśniący, srebrny półksiężyc. Umieszczono go na oryginalnym ratuszu na pamiątkę hucznego pobytu posła tureckiego (osmańskiego) w Piasecznie w 1777 roku, a potem przeniesiono na obecny ratusz. To wspaniały, egzotyczny akcent na mapie Mazowsza.

Po nacieszeniu oczu piaseczyńskimi zabytkami ruszam w kierunku Lasu Kabackiego. Pogoda była wyśmienita przez cały dzień. Temperatury jak na październik wyjątkowo wysokie, tak że krótki rękaw i krótkie spodenki były idealnym strojem na wycieczkę. Pętla rowerowa liczyła ponad 80 km, które pokonywałem wcale niespiesznym tempem, kontemplując ostatni chyba danego roku tak ciepły weekend. Choć zmęczenie dawało się lekko we znaki, wróciłem do domu niezwykle zadowolony, bogatszy o nowe opowieści i zauroczony pięknem południowego Mazowsza.




Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Rafał Kraska